Jak to się zaczęło ?

Jak to się zaczęło ?

 

Nazywam się Jagoda, a o osobach o tym imieniu mówi się- żywotne, pełne sił witalnych o wielkich ambicjach. To w pewnym stopniu wyjaśnia moją fascynację biznesem i rozwojem osobistym. Czytanie biografii „od zera domilionera” powoduje, że mam wypieki na twarzy. Napędza mnie to do działania, tak wielkiego, że właściwie nikt i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać.

Tak zaczyna się ta historia…

 Moim celem już na studiach było założenie własnej działalności. Nie ważne jakiej, ważne by coś tworzyć, budować, sprzedawać- działać ! Przeprowadziłam więc audyt- co mam, czym mogłabym się podzielić i zarobić. W wyniku analizy wygrał rysunek. Tak pracowałam i dorabiałam rysując portrety na zamówienie. Były to pierwsze lekcje z poszukiwania i zadowolenie klienta. Pojawiło się również pierwsze ryzyko- a jeśli się nie spodoba, a jeśli nie zapłaci? Największym sukcesem w tamtym czasie była wysyłka zamówienia do Japonii.

 


 

Handel obrazami przerodził się dość szybko w branżę graficzną, gdzie na zlecenie wykonywałam grafiki, a później nawet filmy reklamowe. Bardzo spełniałam się w tym zawodzie. Mój artystyczny zmysł niewątpliwie bardzo mi pomagał. Brakowało mi jedynie wiedzy- jak zarządzać taką firmą, jaką umowę stworzyć. Ile zmian klient powinien mieć w cenie, czy można w nieskończoność ulepszać projekt, a co jeśli za ilość  poprawek klient nie będzie chciał zapłacić? Jak ugryźć zagadnienie praw autorskich? Wiedziałam, że aby wejść w tą branże muszę dokładnie się na ten temat przeszkolić i poświęcić temu bardzo dużo czasu. Ponieważ ja mimo wszystko chciałam być przedsiębiorcą, a nie grafikiem zrezygnowałam z rozwoju firmy i postanowiłam zmienić branżę, na taką, która przyniesie mi wyższe dochody. 

 

 


 

 

Był to czas, w którym turystyka w Krakowie była w rozkwicie. Postanowiłam więc wraz z partnerem otworzyć małą sieć apartamentów. Była to moja pierwsza poważna działalność i tak poważne ryzyko, bo czy zarobisz, czy nie- koszty z prowadzenia działalności i wynajęcia mieszkań etc. ponosisz zawsze i mimo wszystko. Poczułam wtedy smak adrenaliny w biznesie, co zupełnie mną zawładnęło i uzależniło. Zrozumiałam, że biznes, rozwój i ciągłe wyzwania to mój cel w życiu, to daje mi poczucie spełnienia i satysfakcji. Było to przełomowe odkrycie w mojej samoświadomości. 

Firmę prowadziliśmy około dwóch lat. Oczywiście nie było tak kolorowo. Z czasem satysfakcja z działalności zaczęła maleć, a pojawiły się narastające problemy z trudnym klientem, z organizacją pracy i znalezieniem pracowników. Myślę, że większość małych firm dochodzi do momentu, w którym stoi na rozdrożu. To czas, w którym jesteś już za duży aby obecne zarządzanie działało, a jednocześnie jesteś za mały aby zamienić się w większą działalność. Zmiana wiąże się z ogromnym ryzykiem finansowym, a każde potknięcie może prowadzić do długów, które trzeba będzie spłacać latami, nawet gdy firma przestanie istnieć. To wtedy po raz pierwszy zatęskniłam za pracą na etacie, gdzie zwolniona byłam z podejmowania poważnych decyzji i ponoszenia odpowiedzialności. Mimo wszystko o poddaniu się nie było mowy. Samodzielna  rekonstrukcja firmy na większy hotel nie była możliwa  ale wesprzeć nas w tym mógł inwestor. Wyruszyłam więc na poszukiwania. 

 


 

 

Poznałam inwestora, który właśnie zakończył budowę wielkiego obiektu i poszukiwał osoby, która mogłaby tym miejscem zarządzać i go rozwijać. Było to idealne rozwiązanie, ponieważ w wyniku pierwszego lockdownu w Polsce branża turystyczna właściwie umarła, a z nią moja firma. Miałam więc czas i dostałam szansę. Chciałam podjąć się nowego wyzwania by zdobywać kolejne doświadczenia w szalonym świecie biznesu.

Tak znalazłam się w pięknym obiekcie usługowo-handlowym TARA, który miałam przyjemność budować od podstaw z właścicielem.

Dostałam funkcję menadżera. Mimo, iż działalność nie jest moja to mam nie mniejszą satysfakcję z rozwoju tej firmy. Mogę śmiało powiedzieć, że praca ta to moja pasja. Właściciel daje mi ogromną swobodę i zaufanie co daje mi poczucie, że wszystko zależy ode mnie. Wolność ta jednocześnie wiąże się z ogromną presją i  odpowiedzialnością. To właśnie synonim prowadzenia własnej działalności- możesz wszystko, ale za wszystko też jesteś odpowiedzialny, nie ma możliwości przerzucenia winy. Konsekwencje ponosisz zawsze TY.

 


 

 

Niestety Polskę i moją branżę sparaliżował drugi lockdown, który trwa do dnia dzisiejszego. Rozpędzająca się lokomotywa mojej biznesowej kariery gwałtownie się zatrzymała, a ja nie potrafiłam się z tym pogodzić. Nie mogą odbywać się przyjęcia, nie mogę gościć ludzi, nie mogę się uczyć i zdobywać doświadczenia. Ja i mój obiekt nie możemy zarabiać, nie mogę dać pracy moim podwykonawcom i nie mogę też zaspokoić potrzeb moich klientów. Uwięziona jestem w pułapce bezsilności. 

Pamiętam gdy przebudziłam się pierwszego dnia po ogłoszeniu restrykcji. Wszystko było już odwołane, zamówienia wstrzymane, a pracownicy wysłani do domu. Otworzyłam oczy i po raz pierwszy od wielu miesięcy nie musiałam się spieszyć. Pustka, którą odczułam i totalny bałagan w głowie paraliżował mnie i miałam poczucie, że nic nie ma sensu. Towarzyszył mi również ogromy żal, bo przecież to już druga firma, która walczy o przetrwanie z powodu zakazu pracy, bo tak niestety należy to nazwać. Byłam na granicy zwątpienia, depresji i niemocy. Myślę, że te odczucia i doświadczenia są niemniej niebezpiecznie niż panująca na świecie epidemia.

Pewnie czytelniku powiesz teraz, że najważniejsze jest zdrowie. Tak, jest bardzo ważne, jestem wdzięczna że ja i moja rodzina jesteśmy zdrowi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym, czy celem naszego życia jest jego przeżycie? Czy spokój i bezpieczeństwo to właśnie życie ?

 


 

Ja długo się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że żyć to odczuwać, doświadczać, uczyć się i poznawać. Ja tworzę firmę, Ty tworzysz rodzinę, a ktoś inny przygotowuje się do zwodów sportowych. Każdy z nas ma swój cel i powołanie, a odnalezienie go jest w mojej opinii najważniejsze. Nieszczęśliwi ludzie to Ci, którzy nie mają celu, nie wiedzą do czego w życiu dążą i czego tak naprawdę chcą. Jeśli odnajdziesz  swoje powołanie to związana z nim ciężka praca, krew, pot, łzy, a także ryzyko i nieprzespane noce przestają mieć znaczenie. Liczy się to, do czego dążysz.

Moją siłą jest to, że wiem już czego chcę i o czym marzę. Jako człowiek głodny pracy, wiedzy i adrenaliny postanowiłam założyć ten sklep- małe Cudawianki. Jeśli to czytasz to pewnie w wyniku wielu wysiłków i nerwów udało mi się wreszcie tą stronę stworzyć i opisać swoją krętą drogę. 

Zapraszam Cię do mojego sklepu,  a jednocześnie do mojej jagodowej krainy. Mój dom, moje cztery kąty, gdziekolwiek one nie były zawsze chciałam zamienić na swój świat. Przekraczając próg mojego domu poczujesz jego smak. Namawiam Cię abyś zrobił ze swoim mieszkaniem to samo. Nigdzie tak nie naładujesz baterii jak w miejscu, w którym czujesz, że jesteś sobą. Nigdzie nie będziesz tak twórczy i kreatywny jak w miejscu, z którym się utożsamiasz.

Nie mam zamiaru Ci tu nic sprzedawać, ani Ci czegoś wciskać. Ludzie kochają kupować, a jeśli tylko masz dobry produkt i jesteś go pewny, oni nie potrzebują abyś im to sprzedawał, sami chętnie go kupią. Taka jest filozofia tego sklepu. Kupuj to, czego potrzebujesz, to co Ci się podoba i stwórz w domu swój  własny świat. W nim realizuj swoje cele i żyj na sto procent.

 


  

Niech moja historia i historia Cudowianek będzie dla Ciebie motywacją.

Zmiany są dobre, nie bój się ich.

Problemy i niepowodzenia są dobre, przekuj je na nowe możliwości.

Nie bój się zmienić kierunku swojego kursu, nie zważaj na to, co będą o Tobie mówić.

Nie żałuj swoich prób i porażek. To wszystko to tylko lekcje i doświadczenia.

 

 


 

 

Gdyby nie moje niepowodzenia, często bolesne i wstydliwe, nie byłoby mnie tu teraz, a Ciebie tu, na tej stronie. Jeśli w życiu przygniotły Cię jakieś problemy, jeśli nagle wszystko Ci się rozsypało, a Ty nie masz już sił. Znajdź w sobie wewnętrzną moc, odwagę i nie poddawaj się. Jeśli się przewróciłeś to poleż sobie, odpocznij, daj sobie czas. Potem wstań, otrzep się i  odrób lekcję. Gdy się podniesiesz będziesz patrzył na świat inaczej, mądrzej, będziesz patrzył nauczony swoimi doświadczeniami. Jeśli znajdziesz w sobie tą mądrość by zamiast narzekać na problemy- doświadczać i uczyć się, nie będzie siły, która odwróciłaby Cię z jasno obranego kursu. Ja złapałam za ster swojego życia i płynę, a Ciebie zapraszam na zakupy w moim sklepie.  

" Kiedy zbliżysz się do drzwi z możliwościami, nie pukaj, tylko kopnij w nie z całej siły, wejdź z uśmiechem i przedstaw się. " 

Dwayn Johnson

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl